To jest chyba najbardziej niedoceniane narzędzie, którym posługuje się pisarz. Nie myślę bynajmniej o zawartych w nich historiach, którymi mogę się inspirować. Powieści innych autorów są paradoksalnie bardzo dla mnie cenne, gdyż mogę je rozłożyć na czynniki pierwsze i przeanalizować. Przeprowadzam coś na kształt inżynierii wstecznej, która uczy mnie jak mogę usprawnić własne dzieła, aby jeszcze bardziej wciągały czytelnika.

Kolejnym aspektem, któremu poświęcam wiele uwagi jest poszerzanie słownictwa. Nie każdy jest omnibusem, znającym się na dowolnym przedmiocie. Poznając nowe dla mnie zwroty, zagadnienia po prostu się uczę. A wiedzę tę przyswajam i również się nią dzielę.

Pomimo że żyjemy w epoce internetu, wciąż nie wszystkie informacje można w nim odnaleźć. Co jeśli potrzebuję skondensowanej wiedzy o kowbojach i świecie dzikiego zachodu, ale nie mam czasu na zgłębianie odmętów amerykańskich witryn internetowych i historycznych dzieł naukowych?

Osobiście jestem wielkim fanem zapomnianej już serii książek dla dzieci i młodzieży pod tytułem: "Patrzę Podziwiam Poznaję". Twórcy w przystępny sposób, wspomagając się licznymi ilustracjami, dzielą się podstawami zagadnienia, które zazwyczaj wystarczą abym mógł oprzeć na nich powieść. Taki bryk.

No i w końcu ostatnia kwestia, której nie mogę pominąć. 

Słowo pisane jest dla mnie, jako pisarza, świętością, której szacunek okazuje zgłębiając je. 

Może mi braknąć miejsca na szafkę z butami. Mogę trzymać ubrania złożone w kostkę na podłodze. Mogę spać w rozkładanym fotelu. Ale książki, które posiadam, zawsze będą miały swój regał, który jest nietykalny.

Bo były na długo przede mną i zostaną jeszcze długo po mnie.

Comments
* The email will not be published on the website.